Jak kupować urządzenia efektywne energetycznie?
Poprawa efektywności energetycznej często kojarzy się z realizacją projektów, które ją zwiększają. Dają one szybki efekt w postaci zmniejszenia zużycia i kosztów energii oraz zmniejszenia emisji CO2. Moim zdaniem są to bardzo atrakcyjne projekty i jeśli tylko jesteśmy w stanie pozyskać na nie fundusze, bez wahania powinniśmy je realizować.
Jednak świadome firmy realizujące strategię energetyczną, nie kończą swoich działań na projektach. Podejmują też odpowiednie kroki w obszarze procesów i standardów. Identyfikują procesy wpływające na zużycie i koszty energii w firmie. A następnie dążą do tego, aby wspierały one poprawę efektywności energetycznej.
Z jednej strony mogą to być procesy związane z projektami pro-efektywnościowymi. Mogą wspierać powoływanie i realizację takich projektów. Mogą też zapobiegać degradacji efektów uzyskanych w ich ramach. Dla przykładu, w ramach projektu wymieniamy istniejącą linię technologiczną, na nową bardzo energooszczędną. Ustawiamy jej super optymalne parametry i uzyskujemy bardzo niskie zużycie energii. Jeśli jednak nie przeszkolimy personelu, nie zadbamy o poprawne ustawianie linii do pracy, nie zadbamy o odpowiednie przeglądy i wymiany wyeksploatowanych elementów, będziemy sukcesywnie tracić ten wypracowany przez projekt efekt.
Z drugiej strony procesy mogą służyć stopniowemu wzrostowi efektywności energetycznej bez realizacji projektów. Wśród takich procesów jest niewątpliwie proces zakupowy. Od tego, jak bardzo efektywne energetycznie urządzenia kupimy, zależy to, jak dużo energii będziemy zużywali w przyszłości. I właśnie procesowi zakupowemu będzie poświęcony ten artykuł. Będę się starał przekonać Cię do tego, że w tym procesie warto brać pod uwagę efektywność energetyczną. Opiszę, jak przejść drogę od poziomu podstawowego, do eksperckiego. Będzie też o wyzwaniach na tej drodze i praktycznych sposobach radzenia sobie z nimi. Artykuł będzie głównie poświęcony energii elektrycznej, bo w tym się specjalizuję. Jestem jednak przekonany, że opisane zasady można równie skutecznie zastosować do innych nośników energii.
Przy jakich zakupach warto brać pod uwagę efektywność energetyczną?
Pierwsze pytanie jakie zazwyczaj sobie stawiamy, myśląc o efektywności energetycznej w procesie zakupowym, to kwestia kategorii zakupów, które powinny być brane pod uwagę. Zakup urządzeń, pojazdów, maszyn, linii technologicznych i wszystkiego innego co bezpośrednio zużywa energię wydaje się dość oczywisty. Można by więc pomyśleć, że to w zasadzie wszystko. Jednak według mnie, powinniśmy myśleć szerzej i wziąć pod uwagę wszystkie zakupy, które wpływają na zużycie energii w firmie, zarówno bezpośrednio jak i pośrednio. Poniżej tylko niektóre z mniej oczywistych przykładów. Choć pewnie jest ich o wiele więcej.
Rozważając czy uwzględniać efektywność energetyczną w swoich procesach zakupowych, możemy nie wiedzieć z czym to się wiąże i jak do tego podejść. Możemy też być do tego przekonani i na to zdecydowani, ale poszukiwać odpowiedzi na pytanie o sposób działania. Aby pomóc w podjęciu decyzji czy podpowiedzieć, jak to robić, w dalszej części artykułu przybliżę ten temat. Pokażę, jak przejść z poziomu 0, w którym nie bierzemy zużycia energii pod uwagę, do poziomu eksperckiego, w którym uwzględniamy w zaawansowany sposób efektywność energetyczną i dodatkowo bierzemy też pod uwagę emisje CO2 w całym łańcuchu wartości.
Poziom 0 – nie bierzemy efektywności energetycznej pod uwagę
Na tym poziomie zupełnie nie uwzględniamy efektywności energetycznej w swoich postępowaniach zakupowych. Nie jest ona częścią kryteriów oceny ofert, a w specyfikacji technicznej nie ma żadnych wymagań gwarantujących jakąkolwiek efektywność energetyczną. Najczęściej jedynym parametrem oceny ofert jest cena zakupu.
Przy takim podejściu zupełnie nie mamy kontroli nad zużyciem energii przez kupowane urządzenia. Efektem tego mogą być większe zużycie energii i jej koszty w porównaniu z konkurencją, a tym samym mniejsza rentowność naszej firmy. Nie wspominając o wpływie na środowisko. Oczywiście ze względu na długofalowy charakter procesu, wpływu tego nie zauważymy od razu, ale decyzje podjęte dziś będą na nas oddziaływały przez długie lata. Oczywiście zdecydowanie odradzam pozostawanie na tym poziomie i zachęcam do przejścia na kolejne poziomy zaawansowania.
Poziom 1 – podstawowy – efektywność jako % w kryteriach.
Zakładam, że zdecydowaliśmy się coś zmienić i zaczynamy uwzględniać efektywność energetyczną przy wyborze urządzeń. Rozwiązaniem, które często nasuwa się samo, jest dodanie do kryteriów oceny ofert jakiegoś wymogu związanego z efektywnością energetyczną – zużycie energii, klasa efektywności itp.
Po dodaniu takiego kryterium musimy ustalić, jak to uwzględnić w ocenie. Wydaje się że najprostszym i najbardziej intuicyjnym rozwiązaniem jest ustalenie, że końcowa ocena będzie średnią ważoną z ujętych kryteriów. Wagę kryterium efektywności ustalamy najczęściej metodą ekspercką. Jeśli wiemy jakich zużyć się spodziewać i jak długo będziemy użytkować urządzenie, to jesteśmy w stanie dość dokładnie określić tę wagę. Jeśli jednak w organizacji nie posiadamy szczegółowej wiedzy w tym zakresie lub uczestnicy procesu są sceptyczni wobec takiego podejścia, to może to skutkować ustaleniem jakiejś niskiej wagi na poziomie 5-10%. Osoby określające taką niską wagę mogą mieć wtedy przekonanie, że spełniają oczekiwania zarządu, środowiska, inwestorów itp., jednocześnie nie zaburzając wyników postępowania. Jednak w wielu przypadkach powoduje to de facto pominięcie tego kryterium i nie zmienia to wyników.
Poniższy wykres obrazuje, jak mocno waga 5-10% może być niedoszacowana. Pokazane jest na nim, jaką procentową wartość kosztu zakupu urządzeń AGD stanowią koszty zużycia energii elektrycznej w okresie 10 lat. Zestawienie dotyczy sprzętów AGD, ze względu na łatwość pozyskania danych na temat ich ceny zakupu i zużycia energii. Jestem jednak przekonany, że dla wielu urządzeń kupowanych na potrzeby przemysłu czy usług będzie to wyglądało podobnie.

Założenia przyjęte do powyższych wyliczeń:
Poziom 2 – średnio-zaawansowany – bierzemy pod uwagę TCO.
Jak widać powyżej, ustalając arbitralnie wagę dla kryterium efektywności energetycznej, łatwo popełnić błąd. Można albo znacząco niedoszacować, albo przeszacować. Oczywiście im mamy większą wiedzę w tym obszarze, tym błąd będzie mniejszy. Jednak jest inna droga, w której wcale nie musimy arbitralnie ustalać tego poziomu. On niejako wychodzi sam.
Jest to metoda TCO-Total Cost of Ownership, czyli kosztu cyklu życia. TCO jest sumą kosztów związanych z danym urządzeniem, występujących w całym okresie jego użytkowania. TCO stosujemy jako kryterium finansowe zamiast ceny zakupu. Efektywność jest częścią TCO, nie dodajemy więc jej jako oddzielnego kryterium. Obszerny przykład wyliczania takiego TCO, z uwzględnieniem kosztów energii znajduje się tutaj.
W mojej ocenie metoda jest bardzo użyteczna i nie ma od niej odwrotu. Jednak wyliczając TCO, możesz się natknąć na pewne wyzwania. Jakie? Na przykład takie jak poniżej:
Okres TCO.
Określenie ram czasowych dla TCO będzie oczywiście wpływało na wynik. Im dłuższy będzie taki okres, tym większy wpływ na wynik będą miały koszty energii. Jeśli dokładnie wiemy, jaki to będzie przedział czasowy, to jesteśmy na dobrej drodze do celu. Jeśli jednak nie, stajemy przed wyzwaniem. Poniżej kilka możliwych podejść do ustalenia tego parametru.
Jednostkowe koszty energii.
Aby określić koszty energii w TCO, potrzebujemy przyjąć jednostkowe koszty energii w poszczególnych latach analizy. W obecnej sytuacji nie jest to trywialne zadanie. Jeśli w organizacji wykonywane są takie prognozy, to oczywiście najprościej jest z nich skorzystać. Jeśli jednak nie, to trzeba stworzyć własną.
Przy tworzeniu takiej prognozy należy pamiętać że całkowity koszt energii (w przypadku energii elektrycznej) to nie tylko koszty jej zakupu. Dochodzą do tego koszty dystrybucji i akcyza. Dodatkowo gdy przedsiębiorstwo posiada więcej niż jeden PPE, koszty dystrybucji mogą się różnić w poszczególnych PPE. W szczególności pomiędzy obiektami w grupach taryfowych A, B i C. Poniżej kilka możliwych podejść to takiej prognozy.
Zużycie energii.
Do wyliczenia TCO konieczne jest obliczenie kosztów energii w poszczególnych latach. Jednostkowe koszty energii mamy wyliczone na podstawie jednej z powyższych metod, teraz pozostaje nam określenie zużyć tej energii w poszczególnych latach. Jeśli zużycie jest niezależne lub w niewielkim stopniu zależne od warunków pracy, ustawień, obciążenia itp., to sprawa jest dość prosta. Jeśli jednak zużycie jest zależne od takich parametrów, to trzeba się chwilę zastanowić nad tym jakie wartości przyjąć.
Dwa z możliwych podejść opisuję poniżej.
Inne koszty w TCO.
W trakcie życia produktu zazwyczaj pojawiają się oprócz energii również inne składniki kosztów. Należałoby je uwzględnić przy wyliczaniu TCO. Jednak z punktu widzenia wyboru konkretnego rozwiązania znaczenie mają tylko te, które różnią się w poszczególnych ofertach/wariantach. Składniki które są takie same w każdym wariancie nie wpływają na wybór. Więcej informacji o rodzajach tych kosztów znajdziesz w polecanym powyżej opracowaniu.
Brzmi skomplikowanie?
Zdaję sobie sprawę że opisane metody mogą wydawać się trudne i zniechęcać do wykorzystywania, szczególnie tych bardziej skomplikowanych scenariuszy. Zwłaszcza w przypadku prognozowania jednostkowych kosztów energii czy określania zużycia. Nie napisałem tego wszystkiego aby zniechęcać do metody TCO. Wręcz przeciwnie – jestem jej gorącym zwolennikiem. Zdaję sobie jednak sprawę, że zastosowanie TCO może być trudne i są aspekty, które należy co najmniej przemyśleć. Zachęcam jednak do rozpoczęcia od najprostszych metod, które i tak gwarantują lepszy rezultat niż metoda podstawowa, w której nie uwzględniamy TCO. A wraz z uczeniem się organizacji można udoskonalać stosowane metody.
Poziom 3 – zaawansowany – dodajemy wymagania techniczne.
Przyjęcie kryterium TCO to nie koniec naszej drogi. Zachęcam aby kolejnym krokiem było określenie wymagań technicznych wpływających na efektywność energetyczną. Niektóre wymagania mogą same gwarantować pewien określony poziom efektywności energetycznej, na przykład poprzez określenie minimalnej klasy energetycznej czy poziomu wybranego wskaźnika efektywności, właściwego dla danego urządzenia. Inne z kolei na pierwszy rzut oka nie wpływają bezpośrednio na zużycie energii, ale mogą rzutować na zużycie innych urządzeń. Mogą też wspierać poprawę efektywności i zmniejszanie kosztów w innych miejscach procesu czy w całej organizacji.
Przykładami takich wymagań mogą być:
Powyższa lista oczywiście nie jest katalogiem zamkniętym. Na pewno jest jeszcze wiele innych wymagań charakterystycznych dla danej branży czy danych urządzeń, które można uwzględnić w specyfikacji. Ustalając takie wymagania, należy zastanowić się nad sposobem ich uwzględnienia przy ocenie ofert. Mogą to być wymagania obligatoryjne, których brak wyklucza dostawców. Dostawcy mogą też być premiowani za oferowanie poszczególnych opcji. Przed rozpoczęciem postępowania zachęcam do zbadania tego, co oferuje rynek w danym obszarze i na bazie zebranych informacji zbudowania wymagań.
Poziom eksperta – bierzmy pod uwagę TCO i emisje CO2 w całym łańcuchu.
Zużycie energii ma wpływ nie tylko na koszty operacyjne przedsiębiorstwa ale i na emisje CO2. Świadome firmy podejmujące działania w kierunku zmniejszania tych emisji, powinny rozważyć branie pod uwagę emisji CO2 jako dodatkowego kryterium oceny (oprócz TCO i wymagań technicznych).
Uwzględnianie emisji, wynikających ze zużycia energii w trakcie życia urządzenia, wydaje się dość oczywiste bo wpływa na ich poziom w Zakresie 1 i 2. Zachęcam jednak do szerszego spojrzenia i oceny emisji CO2 w tzw ujęciu od kołyski aż po grób. W tym scenariuszu dodatkowo uwzględniamy emisje związane z produkcją, transportem, magazynowaniem, instalacją, serwisowaniem, demontażem, utylizacją itp. Da nam to możliwość zmniejszania emisji także w Zakresie 3.
Podsumowanie.
Wierzę że tym artykułem przekonałem Cię, że warto uwzględniać efektywność energetyczną w procesach zakupowych. Nawet jeśli niektóre z przedstawionych metod, wydają Ci się na dzień dzisiejszy zbyt trudne, nie zrażaj się. Zacznij od tych łatwiejszych. Nawet te łatwe będą lepsze niż żadne. A z czasem przyjdzie pora na wdrażanie bardziej zaawansowanych.
Powodzenia w uwzględnianiu efektywności w postępowaniach organizowanych w Twojej firmie!
